modą ludzi światłych
| |
Odmalowując więc w najjaskrawszych barwach ów nieszczęsny reżim, matka moja nie znieważa pokonanego wroga, lecz atakuje potężnego przeciwnika. Dla czytelnika polskiego tekst ten będzie nowością. W każdym sensie. Nowością przede wszystkim dlatego, że pierwszy raz dostanie go do rąk po polsku.1 Po wtóre, że przyzwyczajony do pamiętnikarstwa pronapoleońskiego zetknie się z wersją antynapoleońską. Wiele spraw ujrzy zatem w innym świetle, ale właśnie fakt, że pamiętnik pani de Stael dostarcza możliwości takiej konfrontacji, stanowi o jego walorze. Nie jest to — rzecz jasna — źródło obiektywne. Są wy¬raźne zniekształcenia, które miały prostować pogmatwane linie obrazu, jest chęć podświetlania niektórych jego frag¬mentów, lepiej pasujących do wersji ostatecznej, w której całej winy należy szukać po stronie Napoleona. Czytelnika polskiego razić będą zapewne te partie pa¬miętnika, które pani de Stael poświęca Prusom i Rosji. Doskonałość monarchii pruskiej jest dla niej prawdą obja¬wioną i nie podlegającą krytyce, zapamiętaną z lat mło¬dości, kiedy zachwyt nad Fryderykiem Wielkim był obowiązującą modą ludzi światłych. Podobnie ma się rzecz z jej sądami o Rosji, z której nic nie rozumie, nie potrafi rozeznać się w obszarach i ludziach, a cały kraj widzi w barwach sentymentalnej sielankowości.
| |