Spacer i wyspa
| |
Spodziewaliśmy się przybyć nazajutrz do Sztokholmu, ale wiatr zdecydowanie przeciwny zmusił nas do rzuceniu kotwicy przy wybrzeżu skalistej wyspy, gdzie rosło kilka drzew niewiele wyższych nad głazy, z których się wyłaniały. A jednak skwapliwie skorzystaliśmy z okazji przespacerowania się po tej wyspie, aby tylko poczuć ziemię pod nogami. Zawsze z łatwością ulegałam nudzie i nie potrafiąc wynaleźć sobie zajęcia w tych całkiem wolnych chwi¬lach, które zdają się predestynowane do nauki... Polecając czytelnikowi pamiętnik pani de Staël chcia¬łoby się napisać, że oto dostaje do rąk gotówka bez zdolności kredytowej i oskarżenie jednej ze stron w sprawie Staël — Bonaparte. Ale wtedy oburzy¬liby się i staeliści i bonapartyści. Pierwsi powiedzieliby, że nie może być mowy o sporze tam, gdzie z jednej strony jest prześladowca, a z drugiej prześladowany Dla drugich przyznanie praw partnerstwa baronowej de Staël byłoby zbyt wielkim i niezasłużonym zaszczytem. W oczach bona-partystów lamenty pani de Staël były niczym więcej niż historią sfrustrowanej intelektualistki, wściekłością zbyt ambitnej, dokuczliwej damy, zignorowanej przez Napole¬ona i przez to nieszczęśliwej, a przy tym nie bardziej dbałej o losy zagrożonej wolności, co o losy swej zagrożonej for¬tuny.
| |